Komentarze i opinie czytelników.
| dodaj swój komentarz |
| użytkownik kd napisał: | 2008-08-26 09:00 |
Książka jest dobra.
Troszkę męcząca jest lektura niektórych przesadnie technicznych i "fizycznych" suplementów, ale w takim właśnie celu, jak się wydaje, zostały dodane, więc trudno uznać to za wadę. W końcu niech jn i jego koledzy inżynierowie też mają coś dla siebie. Choć zapewniam, że elaboracją nie są zainteresowani sami inżynierowie, więc nie dla nich ta pozycja (i słusznie) jest przede wszystkim przeznaczona. Niektóre dodatki nie mają nic wspólnego z zagadnieniami ręcznej elaboracji amunicji i może dziwić, że w ogóle się w książce znalazły. Troszę razi słaba korekta, która odejmuje książce dużo uroku każąc się domyślać sensu niektórych zdań (i to niestety zbyt często). Moja ogólna ocena -> db+ Czekam na ewentualne kolejne publikacje, które również planuję kupić. P.S. InPost, którym najpierw wysłano mi książkę, przyjął przesyłkę a następnie odesłał ją nadawcy, bo moja miejscowość nie jest obsługiwana! Przesyłka doszła do miasta odległego od mojego domu o 200m (od granicy) i wróciła do Krakowa. Skandal! Ciekawe czy zwrócili opłatę? Miejscowy oddział InPost wdał się ze mną w impertynencką korespondencję. Przy takiej konkurencji Poczta Polska nie ma czego się bać. | |
| użytkownik dolnoślązak napisał: | 2008-06-07 17:28 |
Przy każdej nadażającej się okazji wiodłem spór przyczynowy z Tymi, którzy elaborują kulową amunicję myśliwską. Po gruntownym zapoznaniu się z opracowaną książką, utwierdziłem się w przekonaniu, że jej tytuł winien jednoznacznie wskazywać tylko i wyłącznie na amunicję sportową. Dla osiągnięcia wyrafinowanych potrzeb hobbystycznych i uzyskania wyników-marzeń zliczanych z przestrzelin tarczy, tylko pasjonat wyposaży swój domowy, często przykaloryferowy warsztat w tak licznie prezentowane w książce specjalistyczne narzędzia.
Myślistwo, poza zawodami, olimpijskiej precyzji trafień nie wymaga. Nie ma w myślistwie potrzeby, ani okazji by dwanaście pocisków przeszło przez cel jedną przestrzeliną - o czym kiedyś informował mnie jeden z Kolegów wcześniej tu piszący. Cieszy mnie, że bardzo solidnie i rzeczowo opracowana książka, w ładnym wydaniu, upiększyła półkę moich myśliwskich odnośników. I chociaż to tylko moja sprawa, pozostaje mi nadal trwać w przekonaniu, że laboratoria balistyczne NORMY, LAPUY, czy RWS nigdy nie będą dościgłe przez ponadprzeciętnych nawet elaborujących. Uważam, że biblioteka każdego myśliwego powinna tą pozycję zawierać. J.R. dolnoślązak Na koniec coś, co nie dotyczy meritum. Po raz pierwszy w moich licznych zakupach internetowych doświadczyłem realizacji zamówienia zanim dokonałem wpłaty. Dziękuję Dystrybutorowi a przykład normalności w zaufaniu postanowiłem upublicznić. | |
| użytkownik IceBear napisał: | 2008-05-22 02:38 |
Ksiazke otrzymalem poczta z Polski dwa dni temu. Przelezala ten czas, bo i coz ciekawego moglby napisac jakis polski amator z niewielka praktyka i brakiem mozliwosci konsultowania wlasnych obserwacji z doswiadczeniami licznej grupy aktywnie strzelajacych handloaderow?
Troche z ciekawosci, a bardziej z nudow, wzialem ja do reki dzis po powrocie z pracy. Ku mojemu zaskoczeniu zaintrygowal mnie juz spis tresci bo nie spodziewalem sie tak systematycznego i calosciowego podejscia do problemu, a sadzilem, ze ksiazka ograniczy sie do tlumaczenia kilku folderow reklamowych i skopiowania z internetu kilkudziesieciu stron load data. Przeczytalem calosc jednym ciagiem czerwieniac sie troche ze wstydu, gdy ten polski amator dal odpowiedz na co najmniej dwa moje problemy, na ktore nie potrafilem znalezc wyjasnienia, mimo ze elaboruje dluzej niz 10 lat i nawet zdarza mi sie pisywac w roznych magazynach o handloadingu. Moim zdaniem ksiazka jest jedna z najlepszych publikacji o reloadingu jaka kiedykolwiek mialem w reku. Napisana przejrzyscie prostym opisowym jezykiem pozwoli kazdemu przyswoic technologie i metody handloadingu a rowniez zrozumiec potrzebe i wplyw poszczegolnych czynnosci na koncowy efekt, czyli jakosc amunicji, a zasady bezpieczenstwa zmieni z suchych, nic nie znaczacych formulek, w jasne i oczywiste. Kolejna sztuka jakiej udalo sie p. Morawskiemu dokonac to unikanie faworyzowania ulubionej firmy – ktora znajac zycie z pewnoscia ma, w calej ksiazce nie pada chyba ani razu nazwa producenta jakiegos sprzetu. Nawet gdy osoba zorientowana wie, ze opisywane narzedzie produkowane jest przez jedna tylko firme autor uzywa okreslenia w stylu „handel oferuje" lub „czesc producentow". Mam nadzieje, ze doczekamy sie kolejnej bardziej personalnej czesci, w ktorej bedzie miejsce na wlasne upodobania i doswiadczenia, sukcesy i porazki, a ktore slusznie w obiektywnym podreczniku sie nie znalazly. W sumie publikacja nadzwyczaj udana i zajmie jedno z glownych miejsc na mojej polce z literatura benchrest i handloading. Tony, | |
| użytkownik pm napisał: | 2008-05-18 23:07 |
jn,
Wprawdzie to nie forum dyskusyjne lecz uzurpuję sobie prawo do komentarza Twojego tekstu.
| |
| użytkownik jn napisał: | 2008-05-18 20:40 |
Merytorycznie książka w zasadzie nie zawiera błędów, poza jedną istotną kwestią - problem umiejscowienia pocisku w naboju, a tym samym komorze nabojowej broni. Autor sugeruje dystans od początku stożka przejściowego, a należy w rzeczywistości uwzględniać dystans od początku gwintu. Myślę że autor wiedział jak ma być ale brakło mu konsekwencji i słownictwa aby właściwie tę kwestię opisać. I tu dochodzimy do podstawowego problemu - języka jakim książka jest napisana - a ten przypomina horror. Można zrozumieć że autor nie zna biegle angielskiego, ale powinien zadać sobie trud poznania nazewnictwa technicznego przynajmniej w języku polskim - a tego nie dokonał :-( W efekcie jesteśmy uraczeni pasztetem który nie wiadomo jak przełknąć, bo mylenie toczenia z frezowaniem, nazywanie frezem wszystkiego co się da - niezależnie czy to pogłębiacz, fazownik, gratownik czy nakiełek, albo nazywanie kompletnego wieloelementowego narzędzia matrycą, gdy matryca jest tylko jednym z elementów składowych - świadczy o dyletanctwie autora. Ponieważ autor nie zna polskiego nazewnictwa technicznego, tworzy zdania rodem z kawałów o Chicago.
Ta książka mogła być przyzwoita a nawet dobra, a jest poniżej poziomu akceptowalności, zamiast do nauki elaboracji doskonale nadaje się do rozśmieszania techników i inżynierów. Duży nakład pracy został zmarnowany - a wystarczyło skonsultować treść z osobą posiadającą wykształcenie i wiedzę techniczną. | |
| użytkownik Paweł napisał: | 2008-05-08 12:19 |
Gratuluję
Pierwsza powazna pozycja ksiazkowa o elaboracji na rynku i do tego na wysokim poziomie . Wszystko zbiegło się doskonale :) sa komponenty w sklepach , jest fachowa literatura ......nic tylko do pracy :) POLECAM Paweł | |
| użytkownik PiotrL napisał: | 2008-05-02 21:18 |
Cóż tu dodać.....żałuję że radość czytania po raz pierwszy jest tylko raz. Każdy kto chce robić, każdy kto chce się w temacie zorientować - musi to mieć. To co jest w książce wystarczy do robienia znakomitej amunicji - potem zostaje juz tylko nabieranie doświadczeń. Cieszę się że takie opracowanie - i to mojego GURU w temacie - pojawiło się na naszym rynku.
Polecam Piotr Lenartowicz | |
| użytkownik lu.dzie napisał: | 2008-05-02 09:18 |
Miałem przyjemność czytać tę książkę jeszcze zanim została wydana, w mniejszych lub większych fragmentach. Czytałem z jednej strony z dużą uwagą, z drugiej - ciekawością - co jeszcze zostanie poruszone na łamach tego podręcznika. Teraz, trzymając jeszcze ciepłą książke w rękach, jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, jak dobrze udało się autorowi zebrać i dokładnie omówić niemal wszystkie zagadnienia dotyczące sprzętu i technik elaboracyjnych, podając przy tym wiedzę w sposób niezlykle przyjazny nawet dla osób, dla których język techniczny mógłby być mało zrozumiały.
Ogromną przewagą tej książki jest fakt, iż nie odpowiada ona wyłącznie na podstawowe pytanie "co można zrobić?", ale także "dlaczego?" i "jak?". Kompleksowe podejście i drobiazgowość zdradzają serce zamiłowanego elaboranta i w połączeniu z bezdyskusyjną wartością merytoryczną przyczyniają się do tego, że książka ta jest nie tylko "jedyna" i "pierwsza" na polskim rynku, ale śmiało pretenduje do bycia jednym z najlepszych podręczników do elaboracji w ogóle. Nie ulega wątpliowości, że "ELABORACJA kulowej amunicji myśliwskiej i sportowej" to, obok manuali producentów prochu i pocisków, obowiązkowa pozycja na półce każdego elaboranta. Polecam, Łukasz Dzierżanowski | |
| Informujemy, że dane osobowe użytkowników są chronione zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997 (Dz.U. nr 133 poz. 883). Nie są one udostępniane ani tym bardziej sprzedawane osobom trzecim. |
| strona główna książki od autora spis treści zamów książkę |